Wieża Babel, która łączy
Co dwa lata najeżdżają nas poeci. To miasto, które wierzy w porządek (wierzące, ale czy praktykujące?) – zmienia się wyraźnie. Na kilka dni centrum jego opanowane zostaje przez języki obce. Nie chodzi tylko o niemiecki, szwedzki, angielski, czeski, kannada, ale przede wszystkim o różne języki polskie. Słychać mowę i przemowy, style głębinowe, lotne, niskie i wysokie, lirykę bezpośrednią, pośrednią, niepoślednią (poślednią? niemożliwe!), poezję żeńską, męską, nienijaką (nijaką? wykluczone!), młodą, niemłodą i dla dorosłych, wiersze o życiu, miłości i śmierci, utwory po bożemu i bezbożne, pisane dla zabawy i dla zbawienia, kontemplatywne i aktywistyczne, rzeczy pierwsze i wyrazy mistrzów.

Co dwa lata w polskiej stolicy zdrowego rozsądku (ale czy rozumu?) dokonuje się cud, szeroko komentowany na całym świecie, stawiany obok najbardziej zadziwiających zdarzeń w historii – wielogłos nie zmienia się kakofonię, Wieża Babel nie dzieli, lecz łączy, a sens niemożliwy staje się możliwy. Poprzedniemu festiwalowi „NYT” poświęcił specjalny dodatek. „Polacy, śmiertelnie znudzeni językiem partyjnym, przeszli na język poetycki. Teraz każdy mówi po swojemu i nareszcie się dogadują” – pisano. „The Sun” postawił kwestię z typowo wyspiarską asertywnością: „Koniec świata, Polacy przestali się tłuc słowami”. Z kolei „Le Monde” zastanawiał się, czy wypadki poznańskie, jak je określał, nie zagrażają francuskiej dominacji w zakresie hermeneutyki nieufności i sugerował zaangażowanie służb dyplomatycznych w rozwiązanie problemu zawstydzającej, niegodnej ponowoczesnej Europy „fanatycznej resuscytacji sensu”. Dla odmiany bahaici widzą w tym zdarzeniu znak zbliżającej się wielkiej zmiany, w której efekcie powstanie jakiś wspólny język ludzkości. W przeszłości sądzili, że będzie to esperanto, potem angielski, teraz jednak coraz częściej typują polszczyznę – język cudu najbardziej cudownego, bo najmniej spodziewanego. Część prasy niemieckiej próbuje podzielić cud między Poznań i Posen. Dokonuje się, przypominają publicyści zza Odry, we wnętrzach Zamku Cesarskiego, co być może dowodzi, że duch tego miejsca sprzyja wielkości.

Niewykluczone, my jednak sądzimy, że cała zasługa należy się poetom. Komplikują świat i rozwiązują języki. Ich odmienność nie prowokuje do zniszczenia, lecz ciekawości. Układając program festiwalu temu właśnie chcemy być wierni – ujawnić jak najwięcej różnic, w różnicach dostrzec jak najwięcej dialogów, w dialogach dosłuchać się bogactwa znaczeń.

Piotr Śliwiński, kurator festiwalu
• • •
Strona Główna
Poznań Poetów
17 – 20.—————————
05.11
created by BabilonNet & Bentus